Macie dylemat na co wybrać się do kina?  A może trochę morskich klimatów?

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (Pirati dei Caraibi – La vendetta di Salazar) to piąta już cześć z tej sagi. Obok przeboju kasowego Joachima Rønninga i Espena Sandberga nie można przejść obojętnie, bowiem na wielkim ekranie pojawią się m.in Javier Bardema, Kaya Scodelario, Geofrrey Rush, Oralndo Bloom i oczywiście Joanny Deep.

Jaka jest tym razem fabuła? Otóż, załoga truposzy (la flotta di marinai fantasma) dowodzona przez (capitanare da) przerażającego (temibile) Armado Salazar zamierza oczyścić morza ze wszystkich piratów, zniszczyć wszystkie statki (tutti i vascelli), które afiszują się ze swoją  piracką flagą. Salzarowi udaje się uciec z Diabelskiego Trójkąta, aby wprowadzić swój plan w życie. Na drodze stanie mu jednak Jack Sparrow, który, aby powstrzymać gniew Salzara, będzie musiał odnaleźć legendarny (leggendario) trójząb Posejdona (tridente di Poseidone). Jednak, aby go znaleźć będzie zmuszony współpracować z genialną (brillante) i fascynujaca (affascinante) Cariną Smyth oraz zdecydowanym (risoluto) Henry Tuner młodym marynarzem (marinaio) królewskiej floty. Oczywiście nie zabraknie postaci Kapitana  Barbossa (capitano), bez którego trudno wyobrazić sobie film.

Prze oczami będą Wam łopotać pirackie bandery: la bandiera nera con teschio e ossa, przepływać statki, przechadzać się umarlaki. Reżyserzy nie oszczędzą Wam scen zapierających tchu, a szczegóły będą dopracowane perfekcyjnie. Wszyscy miłośnicy rabusiów morskich napatrzą się na nich i na pirackie floty do woli.

Jolly Roger Po włosku nazwa jest ciut dłuższa:la bandiera nera con teschio e ossa  . Jej znaczenie to nic innego jak czaszka i piszczelami na czarnym tle. Jak doskonale wiecie za jej pomocą można było identyfikować się z innymi rabusiami morskimi.

Czy piąta część dorówna poprzednim? Recenzje są różnie, te polskie nie zostawiają na filmie suchej nitki. Te chociażby włoskie są bardziej łaskawe.  Dajcie znać po seansie. Jestem ciekawa Waszych opinii.