+48 888 635 883 biuro@via-italia.pl

Każdy pewnie słyszał o bitwie o Monte Cassino, najbardziej zaciętej bitwie na Zachodzie Europy. Mało jednak kto wie, jak wyglądało życie cywilnych ludzi, którzy doświadczyli na własnej skórze biedy i bólu. Dużo z nas mówi, że Włosi nie pamiętają o Monte Cassino, a przecież wydarzenia II Wojny Światowej nie są tak odległe w czasie. Może Włosi wcale nie chcą pamiętać? Może wolą zapomnieć o wydarzeniach które wdarły się tak mocno w ich historie, pozostawiając niezagojone rany aż do dziś? Czas poznać historię o których nawet my nie mieliśmy pojęcia…

Monte Cassino to wzgórze położone między Rzymem a Neapolem. U jego podnóża znajduje się miasto Cassino, natomiast na jego szczycie w VI w.n.e. Benedykt z Nursji postanowił na miejscu świątyń pogańskich wznieść pierwszy klasztor swojego zakonu benedyktynów. Budynek stał się archiwum dla wszelkich dział artystycznych o przeogromnej wartości. Ze względu na swoje strategiczne położenie, klasztor był często atakowany i niszczony przez najeźdźców. Za każdym razem klasztor zostawał odbudowany z gruzów.

Również Niemcy podczas II Wojny Światowej, w 1943 r. zatrzymani zostają przez aliantów. Po obaleniu faszyzmu i wycofaniu się z wojny, Włochy nie zostały wykluczone z wojny, stały się wręcz wrogiem hitlerowców. Wtedy po raz pierwszy w wojnie obok aliantów stają Włosi, dużą część żołnierzy stanowili młodzi chłopcy, którzy pierwszy raz słyszeli huki broni, wielu z nich straciło życie zatrzymując hitlerowców na linii ofensywnej w pobliżu wzgórza. Wykorzystali oni jego położenie, przejęli całe pasmo górskie, odcinając w ten sposób dostęp do opanowanej już północy. Hitlerowcy wysadzali mosty i niszczyli drogi, linie elektryczne oraz budynki, odbierali ludności cywilnej zapasy jedzenia oraz zwierzęta. Część mężczyzn została zmuszona do pracy przy fortyfikacji, natomiast druga część została przetransportowana na północ. Pod koniec 1943 r. mnisi przy pomocy okupantów przetransportowali dużą ilość dzieł do Watykanu.

Alianci po wylądowaniu na Sycylii przemieszczali się nieustannie po półwyspie aż do opanowanego przez Niemców wzgórza. Okupanci wykorzystali jak najlepiej naturalny kształt krajobrazu, wiedzieli, że muszą bronić dostępu do Rzymu. W ciągu miesięcy wznieśli tzn. Linię Gustawa i Linię Hitlera, jedne z najlepiej umocnionych pasm, bunkry, zasieki oraz pola minowe. Na taki opór alianci nie byli przygotowani.

W styczniu przy pierwszej próbie ataku wojska amerykańskie oraz francuskie już po kilku godzinach walki ponieśli ogromne straty w wyniku których zostali zmuszeni do wycofania.

Atak powtórzono w lutym, również ten został szybko odparty a amerykanie stracili 5 dywizji.

Amerykanie oraz Anglicy postanowili zbombardować klasztor, który uważany był za miejsce pobytu dowódców niemieckich, co niestety okazało się błędnym założeniem i zburzenie budynku doprowadziło jedynie do śmierci wielu niewinnych. Trzeba pamiętać, że nie tylko klasztor był celem bombardowań, wiele pobliskich miasteczek również zostało zrównane z ziemną. Alianci opłacili swój błąd ponieważ gruzy po zabytkowym klasztorze zostały wykorzystane jako kolejne umocnienie okupantów.

Dzień wcześniej nad budynkiem zrzucono ulotki ostrzegające o bombardowaniu. Miejscowa ludność (ok 200 ludzi), ukrywająca się w klasztorze zlekceważyła ostrzeżenia. Następnego dnia, wysiedlona ludność pod ostrzałem dział i 200 myśliwców uciekała w popłochu. Według relacji ocalałych była to rzeź. Ci którzy przetrwali, zmuszeni byli to ukrycia się, gdy już brakło miejsca w schronach zamieszkiwali nawet niskie jaskinie. Karmiąc się jedynie fasolą, cebulą oraz ziemniakami. Trzeba podkreślić, że warunki zaostrzała sroga zima. Schron można było opuścić jedynie nocą gdy strzały milkły.

Dopiero w maju po odbiciu Monte Cassino głównie dzięki polskim Dywizjom, wysiedlona ludność mogła powrócić do zburzonych miast, część z nich która musiała przedrzeć się przez pola walki często traciła życie bądź zostawała poważnie okaleczona przez miny podłożone przez Niemców oraz aliantów. Na miejscu gdzie stały ich domy były tylko gruzy, groby żołnierzy oraz ich ciała, widok apokaliptyczny.

Bombardowanie przez anglo-amerykańskie oddziały było kwestią sporną, nawet wśród amerykańskich dowódców którzy po wojnie opowiadali się przeciwko niemu. Co prawda były podejrzenia, że klasztor okupują Niemcy, część jednak osób nie rozumiało przyczyny, bowiem zabytek religijny liczący 1300 lat został zrównany z ziemią nie przez wrogów lecz przyjaciół. Mówi się również, że czyn ten miał podkreślić potęgę alianckich sił.

Mało znana jest również historia tzw. “Le marocchinate”. Po wygranej bitwie żołnierze z Magrebu (marokańscy muzułmanie) będących częścią dywizjonów francuskich, pod dowództwem generała Alphonse Juin, od którego dostali pozwolenie na niszczenie, rabowanie i gwałcenie ludności włoskiej przez 50 godzin. Zbrodnie popełniano na kobietach, dzieciach, mężczyznach oraz księżach. W jego wyniku zmarło tysiące ofiar, narodziło się wiele dzieci poczętych z gwałtu i zabito bestialsko wielu mężczyzn, który starali się powstrzymać napastników. Był to jeden z największych masowych gwałtów na świecie, który pozostawił wiele bólu w sercach Włochów.